Mam na imię Marek, w sierpniu skończyłem 40 lat i jestem bezdomny. Obecnie przebywam w szpitalu pulmonologicznym, gdzie leczę się na gruźlicę. Oprócz tego choruję na astmę oskrzelową oraz Pochp, anemię, nerwicę lękową, zespół lęku uogólnionego oraz epizody depresyjne. Jestem w szpitalu po raz drugi, za pierwszym razem przebywałem tutaj od lipca 2017 roku do stycznia 2018 roku. Podczas pierwszego rzutu choroby straciłem górny płat lewego płuca, jest całkowicie zniszczony. Lekarz z poradni pulmonologicznej, do której uczęszczałem na kontrole po wyjściu ze szpitala optował za resekcją całego lewego płuca ale moja obecna lekarz prowadząca zarzuciła ten pomysł, ze względu na wysokie ryzyko - prawe płuco podczas spirometrii wykazało 49 %wydolności a więc istnieje ryzyko, że po resekcji zostanę podłączony do respiratora już do końca życia. W chwili obecnej nie prątkuję ale pojawiają się powtarzające krwioplucia, duszności i napady paniki, wymiotuję nawet kilkanaście razy dziennie, chociaż badania niczego nie wykazały. Zdiagnozowano więc tło nerwowe. Przyjmuję leki od psychiatry ale nie za bardzo chcą działać. Ważę w chwili obecnej 57 kg i pomimo, że wymiotuję, wagę utrzymuję. Dzięki temu, że dożywiam się produktami białkowymi, których szpital mi nie sfinansuje. Do tej pory moja sytuacja wyglądała tak, że miałem zasiłek okresowy z Mopru 2x po 3 miesiące. Taki zasiłek wynosił miesięcznie 317 złotych i jakoś wystarczyło. Obecnie zasiłek się skończył a ja zostałem chwilowo z palcem w de. - nie mogłem napisać o kolejny zasiłek, ponieważ ostatnio (02,10.2018) przyznano mi umiarkowany stopień niepełnosprawności i napisałem wniosek o przyznanie zasiłku stałego. Trzeba jednak trochę czekać, najprawdopodobniej około miesiąca na decyzję z Mopru. Problem tkwi w tym, że nie posiadam absolutnie żadnych funduszy i już zaczynam odczuwać brak wspomagania z mojej strony. Zwracam się z prośbą do wszystkich ludzi, którzy mogliby lub chcieli mi pomóc w sfinansowaniu dożywiania. Uważam, że jestem wart szansy, pomimo tego, że popełniłem w życiu wiele błędów za które ponoszę konsekwencje. Nie piję alkoholu ani nie palę papierosów. Błagam o pomoc. Gruźlica nie będzie czekać aż dostanę jakiekolwiek pieniądze w przyszłości, im większe osłabienie, tym większe ryzyko, że choroba mnie zniszczy. Próbuję walczyć z nimi wszystkimi oraz z ogarniającą mnie coraz bardziej rezygnacją ale muszę mieć twarde argumenty, żeby się temu nie dać i walczyć dalej. Jeśli ktoś mógłby i chciałby mi pomóc z sfinansowaniu zakupu nabiału ( serki, jogurty, sery, maślanki etc) bardzo proszę o kontakt na pw lub na maila.
Będę bardzo wdzięczny.
P. S Posiadam wszelkie dokumenty potwierdzające przebieg chorób, udostępnię na życzenie.